
Moje jabłuszko - Mac i Fotografia
Z ogromnym poślizgiem, ale jeszcze w październiku, został opublikowany najnowszy numer Mojego Jabłuszka. Tematem przewodnim jest fotografia, ale oprócz tego można poczytać ciekawe wywiady – ekskluzywnie z samym Steve’m Wozniakiem – legendarnym współtwórcą Apple i twórcą pierwszego komputera osobistego, oraz z Arturem Rojkiem, frontmanem zespołu Myslovitz.
Miałem też przyjemność przetestować najnowszą wersję Adobe Photoshop Elements 8, a swoje wrażenia z testu przedstawiłem w jednym z artykułów w bieżącym numerze.
Zachęcam do lektury i zapraszam na stronę MojeJabłuszko.pl.
Tworząc ostatnio nową aplikację internetową zacząłem się rozglądać za jakimś sensownym programem do wizualnego projektowania bazy danych.
Co znaczy dla mnie “sensowny”? Przede wszystkim musi być lekki – nie chcę żadnego kombajnu, który będzie się odpalać 5 minut i zajmie 1 GB pamięci. Drugie wymaganie to możliwość łatwego tworzenia struktury bazy danych wraz z relacjami. Ostatnim wymaganiem jest możliwość eksportu bazy danych do języka SQL.
Potrzeba matką wynalazków, jak mówią… Udało mi się więc wynaleźć… w sieci… program SQLEditor. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Jest leciutki, bardzo przejrzysty, a jednocześnie ma wszystko co od niego oczekuję, a nawet kilka opcji więcej.
Możliwości
- wspomniana już edycja wizualna, możliwość złapania i przesówania tabel bez tracenia powiązań
- podgląd na żywo tworzonego kodu SQL – to naprawdę pomaga – można szybko wyłapać ewentualne błędy
- eksport kodu SQL w kilku najbardziej popularnych dialektach, m.in. mysql, postgres, sybase, oracle czy choćby rails
- reverse engineering – można stworzyć układ tabel na podstawie kodu SQL lub bezpośrednio z bazy danych
- możliwość podłączenia się do serwera baz danych – poprzed sterowniki JDBC
- możliwość eksportu schematu do kilkunastu formatów – jak choćby PDF lub obrazki
- możliwość wydruku schematu
Program jest co prawda płatny, ale nie kosztuje jakichś kokosów, zaledwie 79$ – po dzisiejszym kursie to nieco ponad 223 zł. Moim zdaniem jest wart tych pieniędzy.
Oczywiście do pobrania jest wersja Trial – 30 dniowa.
Strona producenta: http://www.malcolmhardie.com/sqleditor
Nareszcie, W KOŃCU – doczekałem się i w moje ręce trafiła dziś aktualizacja OSXa – czyli Snow Leopard. Recenzji w necie było już dużo, więc ograniczę się do stwierdzenia, że po godzince instalacji nastąpiło pierwsze odpalenie.
To co mnie najbardziej zdziwiło, to prędkość uruchamiania się programów. Fakt, że mój Leopard (10.5) nie był NIGDY reinstalowany od czasu swojej premiery i instalacji jako uaktualnienia – nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale z 1.5 do 2 lat temu. Komputer jest przeze mnie używany codziennie, na wiele sposobów, mielę na nim filmy, programowanie, muzykę, grafikę, pocztę… Po prostu normalnie go używam zarowno do pracy jak i do rozrywki. Nic dziwnego, że ostatnio było odczówalne pewne “zmulenie” – dość dlugo się startował, programy się długo otwierały, zaczął się przycinać.
Po instalacji Snow Leoparda komputer widocznie odżył. Poczta uruchamia się w sekundę, podobnie Safari. Tak szybko nie działał nawet na czystym Leopardzie. Jak dla mnie efekt rewelacyjny :)
Wszyscy dookoła śmieją się z “polskiej lokalizacji strony Microsoft”, a tymczasem na naszym własnym polskim podwórku można znaleźć przykłady “eksperymentalnej kreacji graficznej”.
Sprawdzając dziś pocztę odebrałem maila wysłanego z Allegro. W zasadzie nic ciekawego, mail reklamowy jak każdy inny. Jednak czujne oko makowca dostrzegło coś dziwnego.
Zobaczcie sami:
No i teraz pytanie za 100 punktów:
Co to jest za komputer?
Pierwsza oczywista odpowiedź: MacBook. No niby tak, ale coś tu nie gra.
Dolna część laptopa to PowerBook G4, i to jeszcze w odbiciu lustrzanym. Bardzo charakterystyczny jest tu wygląd, zestaw gniazd, grubość, zabezpieczenie otwarcia klapy. Nie sposób się pomylić (obok fotka prawdziwego PowerBooka G4).
Jednakże cały obrazek wyglądał chyba zbyt staro lub był zbyt oczywisty – przecież nowe MacBooki mają czarną obwódkę wokół wyświetlacza. Cóż to jednak za problem dla naszego grafika… W efekcie mamy hybrydę – PowerBooka z klapą z MacBooka. Szkoda tylko, że jakiś wybrakowany model – nie ma kamery wbudowanej… Ręce opadają…
No i jeszcze mały bonus dla uważnych – systemem operacyjnym jest oczywiście – TADAM! – Windows XP.
Gratulacje!
Z wielkim zaciekawieniem obserwuję ostatnio rozwój YouTube. Dodano obsługę video o wyższej rozdzielczości, potem HD, następnie możliwość wyodrębnienia filmu do wersji kompaktowej otwieranej w osobnym okienku, a dosłownie na dniach wprowadzono specjalną wersję zwaną XL – do wyświetlania na dużych ekranach (czytaj telewizorach!).
Wygląda to tak:
Czytaj więcej…