Snow Leopard – nareszcie aktualizacja
Nareszcie, W KOŃCU – doczekałem się i w moje ręce trafiła dziś aktualizacja OSXa – czyli Snow Leopard. Recenzji w necie było już dużo, więc ograniczę się do stwierdzenia, że po godzince instalacji nastąpiło pierwsze odpalenie.
To co mnie najbardziej zdziwiło, to prędkość uruchamiania się programów. Fakt, że mój Leopard (10.5) nie był NIGDY reinstalowany od czasu swojej premiery i instalacji jako uaktualnienia – nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale z 1.5 do 2 lat temu. Komputer jest przeze mnie używany codziennie, na wiele sposobów, mielę na nim filmy, programowanie, muzykę, grafikę, pocztę… Po prostu normalnie go używam zarowno do pracy jak i do rozrywki. Nic dziwnego, że ostatnio było odczówalne pewne „zmulenie” – dość dlugo się startował, programy się długo otwierały, zaczął się przycinać.
Po instalacji Snow Leoparda komputer widocznie odżył. Poczta uruchamia się w sekundę, podobnie Safari. Tak szybko nie działał nawet na czystym Leopardzie. Jak dla mnie efekt rewelacyjny :)
Leopard to jedna z najszybszych dystrybucji ale i tak jest według mnie wolniejszy od XP.
Ktoś kiedyś napisał, że Maki są jak konsole – mają określoną wydajność i pracują stabilnie z taką wydajnością przez cały czas, czego się nie da niestety powiedzieć o XP :)