Z wielkim zaciekawieniem obserwuję ostatnio rozwój YouTube. Dodano obsługę video o wyższej rozdzielczości, potem HD, następnie możliwość wyodrębnienia filmu do wersji kompaktowej otwieranej w osobnym okienku, a dosłownie na dniach wprowadzono specjalną wersję zwaną XL – do wyświetlania na dużych ekranach (czytaj telewizorach!).
Wygląda to tak:
Czytaj więcej…

Właśnie otrzymałem do testów nową zabawkę: Elgato Video Capture – urządzenie do przechwytywania analogowego sygnału video. Idealne do przeniesienia zawartości np. starych kaset VHS na Maczka. Szczegóły testu zostaną opublikowane w najnowszym numerze magazynu Moje Jabłuszko. Już teraz zapraszam do subskrypcji!

Czy w pokoleniu obecnych 20 i 30 latków jest choć jedna osoba, która nie słyszała nazwy Star Trek? Jeśli tak (w co bardzo wątpie), to ma okazję nadrobić zaległości, bowiem od dziś w kinach można obejrzeć najnowszą – 11 już część o przygodach zalogi U.S.S. Enterprice. W zasadzie ten film jest prequelem, czyli akcja dzieje się przed wydarzeniami z innych części. Widzimy statek kosmiczny jeszcze podczas budowy, a załogę poznajemy jako niedoświadczonych rekrutów.
Nie będę tu dokładnie opisywać filmu, bo specjalistycznych recenzji znajdziecie w sieci mnóstwo, a oceny warsztatu aktorow się nie podejmuję, bo się na tym po prostu nie znam. Wiem jednak jakie we mnie odczucia budzi ten film, a wierzcie mi, te ponad 2 godziny siedziałem w kinie jak zaczarowany.
Najnowsza wersja tego hiciora wbija w fotel, miażdży efektami wizualnymi i zapewnia rozrywkę w czystej, niezmąconej formie. Mimo, że akcja jest dość szybka i nie zauważyłem żadnych dłużyzn, w sali co rusz rozbrzmiewał śmiech. Film jest pelen humoru, jednak nie nachalnego, nie wulgarnego. Jest to humor inteligentny, nie przeszkadzający w odbiorze często dramatycznych wydarzeń, a jednocześnie sprawiający, że ten film ogląda się z prawdziwą przyjemnością.
Jeśli lubicie klimaty SF, nowy Star Trek na pewno nie zawiedzie Waszych oczekiwań. Na pewno jest to film, na który warto wybrać się do kina.
Jakiś czas temu spotkałem się z ciekawym problemem. Kupiłem sobie nowy telewizor Full HD i zachciało mi się podłączyć do niego MacBooka. Mam przejściówkę miniDVI->DVI, więc tylko dokupiłem sobie kabelek DVI->HDMI, podpiąłem i… hmm, coś jest nie tak. Obraz na telewizorze jest za mały – niby jest w dobrej jakości, ale nie wypełnia 100% powierzchni ekranu. Poza tym, podczas próby zmiany rozdzielczości, widzę że jest dostępny tryb 1080i (1920×1080 interlaced) a nie ma 1080p (1920×1080 progressive).
Swego czasu dyskusja na ten temat toczyła się na makowe.pl – zainteresowanych odsyłam tutaj.
Trochę szukania w necie zaowocowało rozwiązaniem problemu, które szczegółowo jest opisane na tej stronie. Ponieważ jednak nie każdy zapuszcza się na strony angielskojęzyczne, opiszę w kilku słowach całą procedurę.
Czytaj więcej…