Kurs wspinaczkowy
No i znów przerwa w pisaniu… Tym razem częściowo spowodowana tygodniowym wyjazdem na kurs wspinaczki skalnej.
Wspinaczką zainteresowałem się już kilka lat temu, kiedy to w Schronisku „Pięć Stawów” spotkałem ludzi, którzy wspinali się w Tatrach – o ile pamiętam wchodzili wtedy na Mnicha. Opowiadali o tym sporcie, pokazali szpej (czyli sprzęt wspinaczkowy), wyjaśnili co i do czego służy. Wtedy nazwy takie jak „kości”, „friendy”, „ekspresy” niewiele mi mówiły, za to robiły niezłe wrażenie.
Po powrocie z gór zlokalizowałem w okolicy najbliższą ściankę wspinaczkową i tak rozpoczęła się cała przygoda. Z czasem nauczyłem się podstaw asekuracji, kupiłem swój pierwszy sprzęt (uprząż, karabinek, reverso, buty), pojechałem też w prawdziwe skałki – do Podlesic w rejonie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Tam zobaczyłem jak bardzo wspinaczka w naturalnej skale wapiennej różni się od tej na sztucznej ścianie.
Mimo wszystko czułem pewien niedosyt – głównie informacji: jak się wspinać poprawnie i bezpiecznie. Tak zwane „szkolenie koleżeńskie” jest fajne, ale skupia się na podstawowych czynnościach, bez zagłębiania się w szczegóły. Tymczasem kurs wspinaczkowy realizowany wg programu Polskiego Związku Alpinizmu to szkolenie obejmujące wiele aspektów wspinania – zagrożenia, asekuracja, techniki linowe, ratunkowe, budowanie stanowisk, zjazdy na linie, sytuacje awaryjne. Kurs ten obejmuje głównie wspinaczkę po drogach nieubezpieczonych, a więc przy użyciu właśnie kości, friendów, heksów i tego typu przyrządów do autoasekuracji. Czytaj więcej…