Archiwum

Posty oznaczone ‘scoring’

Kredyt hipoteczny w MultiBanku – proceduralna paranoja

Lipiec 20th, 2009 webcoder 2 comments

Okazuje się, że czasem bycie zbyt czystym przeszkadza… Czystym w sensie finansowym :)

Starałem się ostatnio o kredyt na mieszkanie. Upatrzyłem sobie MultiBank – dobra oferta, jako jedyni dają na 100% we frankach… Pomijam już fakt, czy warto brać teraz we frankach czy nie, zupełnie nie w tym rzecz.

Generalnie dla takiego banku jestem dobrym klientem – mam zdolność kredytową, nie mam dużych obciążeń. Procedura była prosta – papiery od dewelopera, moje zaświadczenie o zarobkach, wniosek… Szybko, łatwo i przyjemnie… Wniosek złożyłem i z pozytywnym nastawieniem, pełen dobrych myśli pojechałem na kurs wspinaczkowy. Tydzień z życia… Po powrocie miałem zastać czekającą na mnie decyzję. Oczywiście decyzji jeszcze nie było.

Po kolejnych telefonach do MultiBanku dowiedziałem się, że są problemy… Brak o mnie informacji w BIKu. Jak to, przecież brałem kilka kredytów ratalnych, jeden wciąż spłacam… Telefon do Lukas Banku rozwiał wszelkie moje złudzenia – owszem, kredyty brałem (jakbym nie wiedział), ale Lukas nie ma obowiązku dodawać o tym informacji do BIKu. Czasem dodają, czasem nie. Mogę oczywiście złożyć wniosek o przesłanie info do BIKu, ale mają na odpowiedź z miesiąc czasu, a decyzja jest zupełnie uznaniowa. MultiBank może ich zapytać o moje kredyty.

Jasne że może… Ale nie o to w tym chodzi. MultiBank bazuje na tzw. scoringu, czyli usłudze oferowanej przez BIK. Jest to taka punktowa ocena klienta – na podstawie danych o kredytach, spłacalności itp. MultiBanku nie interesują zaświadczenia, oni muszą mieć scoring i koniec.

Rozwiązania alternatywne? Owszem, spełnienie 2 warunków z 3 wymienionych przez bank – ale żadnego nie jestem w stanie spełnić… Nie mam u nich konta, nie mam kasy na 10% wkładu własnego, nie mam aktywnego kredytu na minimum 10000 zł.

No i dupa, wniosek upadł. Skorzystałem z oferty innego banku.

W międzyczasie usłyszałem w biurze kredytowym sugestię, że takie zachowanie to częsta praktyka gdy bank nie chce udzielić kredytu. Bo mu się nie opłaca, bo ma swoje kalkulacje… Oferta jest, franki mamy, proszę bardzo.. Ale potem decyzja odmowna ze względów proceduralnych… Teoria spiskowa? Niekoniecznie.. Banki muszą zarabiać, więc dobierają sobie taki portfel jaki im pasuje, nawet jeśli w ofercie mają produkty, których nie chcą sprzedawać…

Ich prawo, ale szkoda mi mojego straconego czasu i nerwów…